Niebezpieczne chemikalia w Ludwikowicach wciąż zagrażają ludziom
Turyści z Dzierżoniowa powiadomili straż pożarną o śmierdzących oparach w Ludwikowicach. Z wycieczki po Górach Sowich wrócili do domu z bólem głowy i brzucha.
Strażacy z Kłodzka, których powiadomiono o śmierdzących oparach w rejonie poniemieckich bunkrów, zamienionych w latach 70. i 80. ubiegłego wieku na mogilniki, ogrodzili teren taśmą i oznaczyli dodatkowymi napisami ostrzegającymi o niebezpieczeństwie.
– Tyle mogliśmy zrobić. Prawdopodobnie zawiadomimy prokuraturę o nieszczelnych budowlach, z których wydostają się szkodliwe opary – mówi Janusz Marnik, rzecznik prasowy kłodzkich strażaków.
procedury.
– A przecież te bunkry i magazyny są coraz bardziej dziurawe. W końcu dojdzie do tragedii i ktoś poważnie się zatruje. Tym bardziej, że bunkrami zaczęli się interesować nie tylko turyści, ale także poszukiwacze skarbów i złomiarze – mówi Andrzej Nadarzyński, mieszkaniec Ludwikowic.
– Trucizny składowane są w atrakcyjnym pod względem turystycznym miejscu. Poniemieckie
bunkry to kawałek historii – mówi Krystyna Sonnak z Ludwikowic Kłodzkich. – Niestety, dopóki będą w nich chemikalia, pomysł stworzenia tam ścieżki dydaktycznej jest nierealny. •
Romuald Piela, Trucizna czyha w ziemi (fragmenty), Gazeta Wrocławska, Panorama Wałbrzyska, wtorek, 24 czerwca 2008 r., s. 9





Redakcja wortalu www.nowaruda.info oświadcza, że nie odpowiada za treść komentarzy do zamieszczanych artykułów. Za owe treści odpowiadają ich autorzy. Zabrania się umieszczania treści nawołujących do przemocy, nienawiści, nietolerancji, jak i treści obraźliwych wobec Użytkowników wortalu lub innych osób.
Komentarze uznane za obraźliwe lub przekraczające granice tolerancji będą usunięte bez poinformowania o tym autorów !!!






